Zapakowane i niedotykane

$_58

$_57

$T2eC16VHJFwFFZ8-qQ9eBR5b31R6tg~~60_12

Mam listę ponad 400 starych zestawów, których brakuje mi w kolekcji. Od czasu do czasu przeglądam ebay i allegro w poszukiwaniu niektórych z nich i bardzo często jestem miło zaskakiwany niską ceną i doskonałą jakością wystawianych produktów. Niemniej jednak, od czasu do czasu trafiam na prawdziwe perełki – zestawy w oryginalnym opakowaniu, nierozpakowane, niedotykane – spoczywające w swoich kartonowych sarkofagach klocki wyprodukowane ponad ćwierć wieku temu. Za każdym razem gdy widzę taki zestaw, popadam w osłupienie – przeważnie z powodu ceny. Jeśli ktoś zdecydował się chomikować na strychu przez 30 lat zestaw, to nie jest dziwnym, że za jego perfekcyjny stan każe sobie zapłacić na ogół wielokrotnie więcej niż zestaw był pierwotnie wart. Nie dziwi cena 10,000 zł za zapakowany Voyager Floty Kosmicznej (6985) z 1986 – za tą cenę, będziecie mogli usiąść przed pudełkiem i…

… No właśnie i co? Rozpakować? Przerwać folię, otworzyć karton, wedrzeć się do wnętrza plastikowych torebek i zachłysnąć się duńskim fabrycznym powietrzem sprzed ćwierć wieku? W momencie, w którym to zrobicie Wasz zestaw właśnie straci 90% swojej wartości – na ebayu od ręki można nabyć kompletną wersję zestawu wraz z pudełkiem, instrukcją za prawie 1000 zł. Jeśli poczekacie i poszukacie, to na allegro pewnie da radę kupić go choćby i za połowę tej ceny.

Więc w czym tkwi magia klocków w stanie mint (spod prasy) / sealed (fabrycznie zapakowane)? Nie chodzi tutaj chyba już o same klocki – odpowiednie można łatwo skompletować. Bo przecież co za różnica dla plastiku czy będzie to klocek wyprodukowany w 1990 czy w 2000 (puryści pewnie się doczepią odcienia lub czegoś innego, ale mówimy teraz o zwykłych klockomaniakach)? Czemu niektórzy fani są gotowi zapłacić olbrzymie pieniądze za produkt, który w momencie otwarcia nagle zupełnie traci na wartości?

Kolekcjonerzy robią to, gdyż zamiast klocków kupują cząstkę minionych czasów. Nie rzadko okresu swojej młodości. Sam produkt się nie zmienił – wciąż jest taki jaki był w dniu, gdy zjechał z linii produkcyjnej. Jest unikalnym świadectwem swoich czasów – „zamrożonym” w swym trwaniu. Im dłużej zostanie w tym stanie, tym będzie cenniejszy – wraz z upływem czasu coraz mniej będzie przypadków, w których ktoś jeszcze przechowuje taki produkt.

Sam w swojej kolekcji mam nierozpakowany zestaw 6802 – malutką wyrzutnię satelitów. Dostałem go od K na Święta parę lat temu i do dziś stoi w gablocie z dala od słońca i innych szkodliwych czynników. Czy chciałbym go otworzyć? BARDZO! Czy to zrobię? Nigdy! Bo wtedy z czegoś specjalnego – stanie się nowiutkimi, lecz zupełnie zwyczajnym zestawem z lat 80-tych.

PS Ciekawe, czy ktoś „obrotny” wpadł już na pomysł reprintowania pudełek, pakowania w nie bezwartościowych klocków, foliowania i wystawiania ich na ebayu. Gdy patrzę na niektóre sklepy, nie chce mi się wierzyć, że ktoś zebrał ponad 3000 zestawów w stanie mint i powoli je wyprzedaje. Czy nie jest to oszustwo idealne? Kto normalny wyda 2500$, by otworzyć pudełko i stracić w tym momencie 2250$? Takie sytuacje mają miejsce na innych rynkach kolekcjonerskich – np. na rynku gier video (NES/SEGA) – wystawia się na ebayu rzadkie gry będące nowoczesnymi replikami.

PS2 Ciekaw jestem Waszego podejścia do fabrycznie zapakowanych zestawów sprzed lat – co Wy byście zrobili z takim zestawem? Piszcie w komentarzach.

źródło grafik wykorzystanych w  tekście – ebay.co.uk

Leave a comment

Your email address will not be published.

*