Changing Seasons (31038) – podejście pierwsze

Dziś miałam opisywać zestaw Changing Seasons (3103831038_pudełko), o którym w jednym z poprzednich wpisów pisałam, że jest to mój must-have i chcę go nabyć w pierwszej kolejności. Niestety nie dane mi było tak szybko się do niego zabrać. Wpierw nie było go w pobliskim sklepie, gdzie zazwyczaj (na zmianę z lego shopem) zaopatrzamy się w klocki, potem nie miałam wolnej chwili by do niego usiąść. W końcu, dziś rano uznałam, że przyszedł na niego czas… ale nie mogło być tak pięknie. Zdarzyło się bowiem coś, na co zupełnie nie byłam gotowa.

Przy otwieraniu każdego zestawu robię dokumentację fotograficzną, którą zamieszczam później na blogu. Do tego zawsze trzymam przy sobie kartkę, na której notuję swoje przemyślenia, żeby nie uciekły w ferworze budowania. Pierwszą uwagą, którą dziś zanotowałam było: „stosunkowo mało klocków”. Rozłożyłam wszystko na stole, w między czasie zrobiłam oddzielną fotkę, którą możecie znaleźć na instagramie, wybrałam domek, od którego chcę zacząć… I stało się. Druga strona instrukcji, a ja nie mogę znaleźć klocka. A właściwie dwóch. Okej… Znalazłam listę elementów w instrukcji zimowego domku – klocka 6112264 powinno być 6 sztuk. Ja nie miałam ani jednego. „Na pewno maszyna go nie wrzuciła, trudno, napiszę do lego, doślą” – pomyślałam i z pewnym złym przeczuciem zaczęłam sprawdzać listę klocek po klocku. Wniosek był przykry – nie spakowali całej torebki. Nici z budowania.

Czekam teraz na reakcję Lego – nigdy nie zgłaszałam takiego problemu i mam nadzieję, że więcej nie będę musiała. Natomiast ciekawa jestem jaka jest procedura obowiązuje w takim wypadku. Czy otrzymam brakujące części, czy całą torebkę, której brakowało, czy może jeszcze raz cały zestaw (w co wątpię). A przede wszystkim – ile im to zajmie.

Trzymajcie kciuki, żeby poszło im w miarę sprawnie. Jak wszystko się (mam nadzieję dobrze) skończy, nie omieszkam opisać jak wygląda cały proces reklamacyjny.

Leave a comment

Your email address will not be published.

*